Na szlaku pustelnika, Riła w Bułgarii

Miejsce: Riła,Bułgaria (bułg. Рила, Рила планина)

Szlak turystyczny: pieszy, górski
Stopień trudności: łatwy
Długość szlaku: 5,5 km
Czas: 3 godzin

Pasmo górskie Riła, to masyw górski o charakterze alpejskim, jest najwyżej wzniesionym masywem górskim na Półwyspie Bałkańskim, swoim terenem trzy razy większy od naszych polskich Tatr. To właśnie te góry są perełką zmodernizowanej już Europy, oferując ostatnie zachowane fragmenty lasów o charakterze pierwotnym. Bogatość życia zwierzęcego, brak oznakowanych tras turystycznych oraz znikoma ilość ludzi to tylko pierwsze doświadczenia które nadały naszej wycieczce niesamowity charakter.

Idąc na wycieczkę nie spodziewałam się tak bogatych walorów przyrodniczych i dzikości nieznanego terenu jak właśnie tu. Szlak którym szliśmy był praktycznie w ogóle nieoznaczony. Busz. Bujnie porośnięta ścieżka zatarasowana drzewami oraz dziki które chciały nas zaatakować to tylko namiastka tego co tam przeżyłam. Idąc dalej szliśmy w kierunku świętego miejsca gdzie pustelnik Iwan Rilsky w średniowieczu postanowił mieszkać sześć lat w jaskini, modląc się, poszcząc i żyjąc w totalnym odludziu. Idąc tą trasą zadawałam sobie pytania jak można wybrać takie życie, ale mając szaleńczo kochającego przyrodnika u swego boku odpowiedziałam sobie równie szybko na to retoryczne pytanie.

Dalej trasa prowadziła przez ogromną polanę porośniętą kwiatami pachnącą jak łąka z czasów dzieciństwa. Było ok 12 stopni, mgła nisko utrzymująca się nad doliną i stado dzikich koni zajadających sobie trawę w spokoju, w ogóle nie zwracających na nas swojej uwagi. Bajka. Nigdy nie widziałam dzikich koni w przyrodzie. Śmieszne było to, że strasznie spanikowałam i Zdeno do dzisiaj się ze mnie śmieje. Haha.

Niestety nie znaleźliśmy świętej jaskini, mieszkania pustelnika ale znaleźliśmy dom mnichów, schowany w buszach daleko od ścieżki. Do dzisiaj mieszkają tam mnisi starający się o klasztor.

Klasztor Rilsky zwiedziliśmy bardzo dokładnie udając się również do muzeum oraz  wierzę dziedzińca, gdzie mogliśmy zobaczyć kompleks całego klasztoru wraz z otaczającą go panoramą bujnej roślinności. Po takiej wedrówce zjedlismy świeżo złowionego pstrąga w przytulnej restauracji prowadzonej przez tutejszego mieszkańca, która mieści się ok. 2 km od samego klasztoru. Właśnie tu mieliśmy tą przyjemność przenocować i bliżej poznać te dzikie tereny.

Miejsce to jest nietypowe dzięki swojej odległości od działalności ludzkiej z najbardziej dziką, różnorodną i pierwotną przyrodą jaką miałam możliwość doświadczyć. Przyroda ta bowiem bardzo różni się od tej do której jestem przyzwyczajona mieszkając za kołem podbiegunowym. W Arktyce wszystko jest bardziej sterylne, proste, szlaki dobrze opisane (chyba że mój Zdeno wybiera sam trasę :P)roślinność jest bardziej uboga i mniej różnorodna. Dlatego wyjeżdżając z gór riłskich zaplanowaliśmy już powrót do tego cudownego miejsca. Oczywiście z większą ilością czasu na eksplorację nieodkrytych przez człowieka dotąd zakamarków tajemniczych i mistycznych gór Riła.