Project Description

Norweska Wenecja, czyli SVOLVÆR & HENNINGSVÆR

Praktyczne informacje:
Miejsce:  Lofoten, Nordland
Archipelag na Morzu Norweskim u północno-zachodnich wybrzeży
Długość archipelagu wysp: 112 km
Łączna powierzchnia wysp: 1 227 km²

Lofoty to Eldorado dla miłośników wspinaczek górskich, hikingu o każdej porze roku i zimowego freeride’u po stromych stokach górskich kończących się w samym morzu. Moje ulubione miejsce na Lofotach to zdecydowanie dwa urocze miasteczka, ktore sama nazwałam „Norweską Wenecją”. Svolvær to stolica i głowne centrum całego archipelagu wysp Lofoten. Miasto zamieszkuje zaledwie 4,5 tysiąca mieszkańców, niegdyś żyjących z połowów i rybołówstwa, dzisiaj natomiast turyści ze wszystkich stron świata napływają żeby doświadczyć wakacji z dreszczykiem emocji i spróbować ekstremalnych sportów zarówno wodnych jak i górskich! Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zwłaszcza miłośnicy kultury i sztuki, bo nie bez przyczyny znajduję się tutaj placówka wydziału Uniwersytetu Nordland z katedrą sztuki, ale również tu odbywa się największy norweski Międzynarodowy Festiwal Sztuki, który przyciąga indywidualności z najdziwniejszych zakątków świata! Miejsce to ekspresywnie spaja naturę z cywilizacją, przyciągając artystów nie po to aby wziąć udział w samej imprezie kulturowej, ale głównie aby zaczerpnąć inspiracji, rozbudzić drzemiącą wenę i doznać głębokiego ożywienia twórczego, aby później założyć tu własną galerię.

Zawsze jak tu przyjeżdżamy moją uwagę przykuwają zarysowane wierzchołki  górskie, kształtem przypominające odcięte szczyty naszych polskich Tatr, których wiek ocenia się na ok. 3 miliardy lat, tworząc je jedne z najstarszych gór na świecie! Ten malowniczy krajobraz wyśmienicie dekorują małe, kolorowe domki rybackie, które wspaniale komponują się z arktycznym klimatem północnej Skandynawii. Jak planujesz przyjechac na LOFOTY koniecznie musisz zatrzymać sie właśnie w centrum nordyckiego archipelagu wysp- Svolvær. Dlaczego?

Otoż, miasteczko usytuowane jest nad samym Morzem Norweskim z którego, wyrastają strome masywy górskie liczące ponad tysiąc metrów, pomiędzy którymi wcinają się wyraziste, lapidarne i malownicze fiordy. Ponadto, charakterystyczna nordycka zabudowa kolorowych domków rybackich RORBU, położonych na palach przy samej linii brzegowej, urozmaica i przyozdabia surowy i sterylny krajobraz archipelagu, tworząc unikalną i jedyną w swoim rodzaju wizytówkę całych Lofotów. Rorbu położone są tuż przy morskim brzegu, ze względu na ich funkcję i praktyczne wykorzystanie. Od początku XX wieku domki wykorzystywane były jako kwatery lokalnych rybaków utrzymujących się głównie z połowów arktycznego dorsza. Obecnie, wykorzystywane  są one jedynie w celach turystycznych, jako domki letniskowe dla turystów umożliwiając przyjezdnym przeżycie typowo norweskich wakacji, dając tym samym namiastkę życia tutejszych mieszkańców. Będąc na Lofotach, zawsze wybieramy ten rodzaj noclegów!

Ponadto, miasteczko jest stosunkowo małe ale za to niesamowicie urokliwe i romantyczne. Nietypowy wachlarz przytulnych kawiarenek i norweskich restauracji, kusi abyś odpoczął po górskiej wędrówce i zjadł świeżo złowionego halibuta popijając orzeźwiającym piwem Lofotpils pochodzącym prosto z lokalnego browaru Lofotów. Jednym słowem jest to kombinacja krajobrazem przypominająca Alpy zalane morzem w połaczeniu z architekturą Wenecji jednak postawioną w stylu skandynawskim. Nie ma piękniejszego miejsca na Ziemi! <3

Ponadto,  Svolvær cenowo również przypomina Wenecję,  ale nie dlatego tak bardzo mi się tutaj podoba. 😉 W Norwegii rzadko zdarza się, że zarówno miasta jak i jego mieszkańcy są tak otwarci na turystów- jak właśnie tu na LOFOTACH. Dzięki swojej dobrze rozbudowanej, nowoczesnej i bogato wyposażonej infrastrukturze zarówno sportowo-rekreacyjnej, socjalnej jak i usługowej z przewagą licznych punktów gastronomicznych oraz tętniących życiem pubów i barów,  zapewnia niespotykaną na północy różnorodność rozrywki, wydarzeń i inicjatyw.

Z dobrze rowiniętego zaplecza gastronomicznego korzystają głównie przyjezdni norwedzy oraz turyści, z racji tego iż Norwedzy nie mają w zwyczaju wychodzić na kolację do restauracji w ciagu tyodnia. Jednakże, każdego dnia spotykają się przy kawie, do której nie może zabraknąć tzw. „brunostvafler„- czyli norweskiego gofra z popularnym słodkim, karmelowym serem. Po czterech latach jestem w stanie go zjeść, obowiązkowo polecam tą kombinacje jako MUST EXPERIENCE północnej Norwegii.

Dalszą ciekawostką Svolvær’u jest Svolværgeita, (w dosownym tłumaczeniu oznacza Kozę Svolværu), której charakterystyczny kształt przypomina właśnie kozie rogi. Góra jest po prostu monumentalna i to właśnie ona przyciąga tysiące turystów, zapewniając dreszczyk emocji i adrenaliny nie do opisania. Dlaczego? Otóż, wielu ludzi przyjeżdża tu tylko po to żeby przeskoczyć z jednego rogu słynnej kozicy, na drugi! Szaleństwo. Svolværgeita znajduję się na wysokości 150 metrów nad poziomem morza i otaczają ją skały, które nie zatrzymują dziesiątki szaleńcow mających na celu przeskoczyć cudowny wierzchołek góry. Oczywiście nie wszystkie próby kończą się pomyślnie i niejeden niestety nie wrócił już do domu. Jednak dużo śmiałków podejmuje wyzwanie z uwieńczonym sukcesem. Najmłodszy skoczek któremu udało sie przeskoczyć i przeżyć, miał zaledwie 8 lat! Mnie najbardziej zaskoczył dokument o nieustraszonych norwegach, którzy mężnie przejechali na drugą stronę ROWEREM. Popularnością cieszy się również slackline, paragliding lub skok ze spadochronem. My natomiast weszlismy na równoległy szczyt żeby móc podziwiać to piękno natury z daleka. Oczywiście mr Zdeno planuje dobicie tego wierzchołka- ale póki co nie ze mną. 😉

Drugie miasto Lofotów, które zasługuje na szczególną uwagę to oddalone o 24 kilometry od Svolværu- Henningsvær!  Henningsvær szczególnie znany jest ze swoich atutów przyrodniczych i walorów krajobrazowych, umożliwiającących zamianę zatłoczonych szlaków górskich na samotność w ścianie, oferując najlepsze warunki na wspinaczkę górską „niewolnikom lin”! Otoż, to właśnie tutaj znajduję się najwięcej możliwości wspinaczkowych na całych Lofotach, oferując kursy, szkolenia i wyprawy grupowe zarówno dla ekspertów jak i laików na każdym poziomie! Ponadto, zaplecze turystyczne i hotelowo-usługowe jest równie dobrze rozwinięte, kusząc wspinaczką wysokogórską turystów z całego świata. Miejsce to zamieszkuje ok. 450 osób ale podobnie jak Svolvær tętni życiem zarówno samych mieszkańców jak i zapalonych miłośników górskich. Ja uwielbiam Henningsvær poprzez jedną wyjątkową restaurację, której północna ściana zrobiona jest z samej szyby, dzieki czemu możesz delektować się gorącą kawą w ciepełku z widokiem na majestatyczne góry skąpane w morzu. Po prostu MASTERPIECE!

Ciekawostką jest, że norwedzy nie przesłaniają natury zabudowaniami, ale dopasowują zabudowę do samej natury! W mojej ulubionej knajpce panuje klimat jak w naszych polskich czy słowackich Tatrach, typowo nienorweski chillout! To właśnie tu jest serwowany przysmak norwegów- RYBNA CZEKOLADA domowej roboty o smaku dorsza! Ponoć słona ryba idealnie komponuje się z gorzką czekoladą. Nie miałam odwagi spróbować tak silnej kombinacji, ale na pewno jest ona warta ryzyka. Silne doznania gwarantowane!

Ponadto, w pubie panuje nonszalancki luz, w oddali gra muzyka Boba Marleya, do którego serwowane jest swieżutkie piwo, a za barem obsługuje hiszpański barman z czarującym angielskim. Dosłownie odwrotność przeciętnego, norweskiego miasteczka. Dla mnie te dwie miejscowości to zdecydowanie jedne z najbardziej niezwykłych, czarujących i fascynujących destynacji archipelagu Lofoten, które koniecznie trzeba zobaczyć. Nigdzie nie doświadczysz takiego specyficznego klimatu jak właśnie tu. Jednoznacznie, zgodzę się z magazynem podróżniczym National Geographic Traveler, który umieścił Lofoty w trójce najbardziej atrakcyjnych turystycznie archipelagów na Ziemi! Kocham tu przyjeżdżać! Koniecznie musisz zobaczyć to miejsce na własne oczy! 🙂