Project Description

Uciekające koło podbiegunowe

Miejsce: Park Narodowy Saltfjellet-Svartisen

Szlak narciarski: podejściowy, grzbietowy
Stopień trudności: średni A, B.
Długość szlaku: 15 km
Nachylenie terenu: 17-25%
Czas: 6 godzin

Niektórzy twierdzą, że północna Norwegia ma tylko dwie pory roku. A są nimi biała i zielona zima. Biała zima dlatego, że temperatura powietrza spada poniżej zera wskazując kalendarzową zimę z gigantyczną pokrywą śnieżną, która utrzymmuję się miejscami aż 10 miesięcy- dając tym samym rajskie warunki dla miłośników sportów zimowych! Zielona zima natomiast, to określenie astronomicznego lata z temperaturą powyżej 10 stopni, utrzymująca się od maja czasem aż do września. Za kołem podbiegunowym warunki pogodowe kierują życiem mieszkańców, jednak zupełną normalnością jest kończyć sezon zimowy a doładniej nart biegowych w czerwcu! Dlaczego?

W tym roku zamknęłam swój sezon biegówek 1. maja na bezkresnym i ekstremalnym paśmie górskim Saltfjellet oddalonym od najbliższej cywilizacji o 50 km. Otoż, wybraliśmy to miejsce na zakończenie sezonu z wielu bardzo istotnych powodów. Po pierwsze swoją objętością i bezkresnymi kilometrowymi dolinami, sprawia że od samego parkingu możesz śmiało iść 250km bez przerwy, idąc po wyznacznym szlaku lub wyznaczając swoją trasę- tak jak my to zrobiliśmy. Saltfjellet dzięki swoim warunkom klimatycznym oraz stosunkowo wysokiemu położeniu terenu wskazujące powyżej 600m n.p.m., sprawia że śnieg w czerwcu nie jest jeszcze do końca zlodowaciały ale delikatnie roztpiony zapewniając idealne warunki na niezapomniane WYPRAWY BIEGOWE!

Ponadto, rozciąga się tam drugi co do wielkości lodowiec w Europie-SVARTISEN, nadając arktyczny klimat temu oddalonemu od cywiizacji miejscu. Raj dla miłośników sportów zimowych, zarówno biegówek, jak i ski-turów czy zwykłych wędrówek w poszukiwaniu polarnego lisa dla mniej zaawansowanych ekoturystów. 😉 To właśnie tu przebiega granica wyznaczająca koło podbiegunowe oraz granica pomiędzy terytorium Lapończyków z północy i południa. Ciekawostką jest fakt, że granica wyznaczająca koło podbiegunowe jest w stałym ruchu i nieznacznie ale zmienia swoją szerokość geograficzną dryfując około 15 metrów rocznie. Linia koła podbiegunowego oznacza, że słońce właśnie w tym miejscu w lecie znajduję się przez 24 godziny powyżej horyzontu, tworząc dzień polarny.

W zimie natomiast wyznacza noc polarną charakteryzującą się brakiem słońca, lub występowaniem słońca poniżej horyzontu, umożliwiając tym samym podziwianie zjawiska zorzy polarnej o każdej porze dnia i nocy! U nas w okresie letnim słońce w ogóle nie zachodzi od połowy maja do połowy lipca. Natomiast w okresie zimowym słońce nie wschodzi przez 8 tygodni od grudnia do lutego. Ciekawostką jest to, że podczas nocy polarnej nie zapadają egipskie ciemności  i noc nie jest tak ciemna jak zwykła noc, gdyż księżyc przejmuje rolę źródła światła, a gruba pokrywa śnieżna zapewnia lepszą widoczność.

Z Bodø na Saltfjellet jest zaledwie 120 km samochowej jazdy na wschód, co z reguły zajmuje ok 2 godziny. Z racji tego, że mam swojego wspaniałego szofera który kocha warunki zimowe, zawsze wykorzystuję ten długi czas w samochodzie na rozciąganie (tak jest to możliwe!) lub rozmowę z mamą na skype. 😉 Naszą wyprawę zaczęliśmy od parkingu Semska. Miejsce z którego prowadzi największa ilość szlakow turystycznych i tras biegowych. Z parkingu wyruszyliśmy około południa, a temperatura pierwszego maja na wysokości 650m n.p.m. wskazywała zaledwie 2 stopnie ciepła! Do tego silny wiatr o prędkości 12 m/s zmniejszał odczuwalną temperaturę powietrza o przynajmniej kolejnych 5 stopni. Warunki pogodowe w maju jak w środku samego sezonu zimowego w Polsce!

Z racji tego, że sami zaplanowaliśmy sobie trasę naszej wycieczki byliśmy przygotowani na przejście ok. 7-10km w jedną stronę idąc cały czas pod górkę. Śnieg miejscami już się topił powodując, że zapadałam się 10 cm, podczas gdy w innych miejscach był totalnie zlodowaciały i zmarznięty utrudniając wycieczkę. Po około 3 godzinach trasy pod górkę, znaleźliśmy idealne miejsce na nasz basecamp. Wiało niemiłosiernie, ale Zdeno szybko wybudował ścianę ala iglo abyśmy mogli sobie usiąść  w bezwietrzu, ugotować świeżutką kawusię za pomocą turystycznej butli z gazem i napełnić brzuszki do syta wcześniej przygotowanymi przez męża kanapkami.

Żeby pokonać tą trasę, nie musisz być doświadczonym narciarzem biegowym! Łagodnie wznoszący się teren pod górkę nie jest bardzo wymagający i nawet najmniej zaawansowani narciarze bez problemu sobie poradzą. Natomiast musisz przygotować się na wytrzymałość w ekstramalnie zimowych warunkach, miejscami zamarzającą krew w żyłach wyprawę. Podczas naszej przerwy na wyznaczonm przez nas celu trasy w basecamp’ie było mi tak zimno, że niestety ale zmuszona byłam założyć drugą kurtkę. Tak w maju, miałam na sobie 5 warstw zimowych ubrań. Totalna cebulka. Ponadto przez sześć godzin naszej wycieczki spotkaliśmy aż dwoje ludzi. Absolutne pustkowie. Uwielbiam takie miejsca na relaks. Jest to czas zarówno dla ciała jak i duszy.

Mimo przeszywającego zimna i całkowitego bezludzia, miejsce to jest tak urokliwe że pozwala zapomnieć o wszystkich niedogodnościach i bólu odmarzających z zimna kończyn. Po tylu godzinach wysiłku organzm zaczyna produkować ogromną ilość endorfin, wprowadzając w nastrój euforii, zafascynowania i upojenia pięknem białej dzikości terenu. Zapominasz o zimnie. Zapominasz o troskach. Patrzysz zupełnie inaczej na otaczający cię świat. Tam czas zatrzymuje się i powoduje, że przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Ta potężna biała przestrzeń sprawia, że wszystkie problemy życia codziennego wydają się być mikroskopijne, ba one nawet znikają! Jest to balsam dla duszy i terapia dla umysłu pomagająca pozbierać myśli i uporządkować sprawy codzienne. Dla mnie to jedna z najlepszych myślodsiewni jakie miałam możliwość poznać. Gorąco polecam tą wycieczkę, z pewnością nie wrócisz już taki sam! Jeśli jesteś spragniony poszerzyć swoją wiedzę na temat wycieczki i dowiedzieć się więcej szczegółów odnośnie terenu, sprzętu i przygotowania, śmiało pisz. Pomogę jak mogę 😉

Zapraszam na filmik z wyprawy prosto na mojego youtube! 🙂