Są takie decyzje, które zmieniają adres.
I są takie, które zmieniają całe życie.
W naszym przypadku była to decyzja, żeby zostawić Bodø — nasze wygodne, znane życie, pracę, przyjaciół i góry, które tak bardzo kochamy — i przeprowadzić się na sam koniec mapy.
Na Svalbard.
Dokładniej: na Spitsbergen, do Longyearbyen, położonego na 78°N, około 1300 kilometrów od bieguna północnego.
Tak. Naprawdę tu mieszkamy.
Tak, z małymi dziećmi.
Dlaczego właśnie tutaj?
Bo czasami najbardziej boimy się nie tego, że coś się nie uda.
Bardziej boimy się, że wszystko będzie dokładnie takie, jak zaplanowaliśmy.
W Bodø mieliśmy właściwie wszystko. Kochaliśmy nasze życie, mieliśmy pracę, przyjaciół, góry i ocean. A jednak gdzieś z tyłu głowy cały czas była myśl: a co, jeśli spróbujemy czegoś zupełnie innego?
Svalbard pojawiał się w naszym życiu już wcześniej. Opowiadam o tym w podcaście #82 i #83 i w poście SVALBARD- norweska prowincja w Arktyce. Przyjeżdżaliśmy tu jako turyści. Zachwycaliśmy się Arktyką, ale zawsze wracaliśmy na kontynent.
Tym razem kupiliśmy bilet w jedną stronę i nie wróciliśmy.
Zdeno dostał pracę na Svalbardzie, a ja postanowiłam zabrać swoją pracę ze sobą i pracować stąd na część etatu.
Nie dlatego, że chcemy uciec od życia.
Właśnie dlatego, że chcemy przeżyć je pełniej.
Tu NATURA naprawdę dyktuje warunki
Longyearbyen to niewielka, międzynarodowa osada otoczona górami, lodowcami i ogromną arktyczną przestrzenią.
Nie ma tu drzew.
Nie ma dróg prowadzących dalej przez cały kontynent.
A poza osadą trzeba pamiętać, że to terytorium niedźwiedzia polarnego.
Latem słońce przez miesiące nie zachodzi. Zimą przychodzi noc polarna.
A człowiek?
Człowiek musi się nauczyć, że tutaj natura nie pyta o nasze plany.
I chyba właśnie to fascynuje nas najbardziej.
Svalbard to coś więcej niż piękne zdjęcie
Na pierwszy rzut oka łatwo zobaczyć tu tylko spektakularne krajobrazy, lodowce, renifery, morsy i bezkresną, surową naturę.
Ale Svalbard jest czymś znacznie więcej.
To miejsce ważne dla badań klimatu, historii ekspedycji polarnych i międzynarodowej polityki. Norwegia sprawuje nad nim suwerenność, a jednocześnie działalność naukową i gospodarczą prowadzą tu przedstawiciele wielu państw.
Mały archipelag. Ogromne znaczenie.
I właśnie dlatego chcemy poznawać go nie tylko oczami turystów.
Chcemy zobaczyć, jak naprawdę wygląda życie tutaj.
Bo zamieszkać na Svalbardzie to coś zupełnie innego niż przypłynąć tu statkiem na kilka dni.
Czy się boimy?
Oczywiście.
Czy wszystko jest tutaj łatwe? Absolutnie nie.
Svalbard jest drogi, surowy, odległy i wymagający. Zima, ciemność, pogoda, bezpieczeństwo, odległość od kontynentu — wszystko nabiera tutaj zupełnie innego znaczenia.
Ale chyba bardziej niż ryzyka boimy się jednego:
stagnacji.
Dlatego spróbowaliśmy.
Nie wiemy jeszcze, jak długo będziemy tutaj mieszkać.
Wiemy natomiast, że właśnie zaczyna się najbardziej niezwykły rozdział naszego życia.
I chcemy Was zabrać ze sobą.
Będziemy pokazywać Svalbard takim, jaki jest naprawdę — nie tylko piękny i instagramowy, ale też trudny, dziwny, fascynujący i czasami kompletnie nieprzewidywalny.
Jak wygląda szkoła i przedszkole na końcu świata?
Ile naprawdę kosztuje tutaj życie?
Jak wygląda codzienność rodziny z dziećmi?
Czy można się tu czuć jak w domu?
I jak żyje się z myślą, że za granicą osady może czekać niedźwiedź polarny?
O tym wszystkim będziemy opowiadać tutaj, na insta oraz w podcaście Życie w Norwegii!
Bo właśnie zaczynamy.
Witajcie na Svalbardzie. 🤍