LAPONIA– co oznacza, do kogo należy, kto ją zamieszkuje? Co w ogóle wiesz na temat Laponii i jej mieszkańców? Zapraszam na pierwszy wpis poświęcony Laponii i jej mieszkańcom.

LAPONIA

Na samym początku wyjaśnię trzy różne aspekty związane z LAPONIĄ:

  1. LAPONIA w Finlandii ze stolicą w ROVANIEMI. Jest to LAPONIA kojarzona głównie w Polsce z bajkowa krainą św. Mikołaja w Finlandii. O tej Laponii w Polsce mówi się najwięcej i ta Laponia jest najbardziej pożądaną destynacją do odwiedzenia przez Polaków. Według nas, fińska Laponia to taka magiczna, zimowa krainą rodem z baśni Andersena, gdzie zamiat łosi biegają elfy po bezkresnych białych przestrzeniach na których całorocznie panuje zima ze śniegiem. I w sumie to głównie Polacy kojarzą Laponię w ten sposób. Kogokolwiek w Norwegii zapytasz o Laponie to odpowie że, to olbrzymi obszar geograficzno-kulturowy znajdujący się nie tylko za kołem podbiegunowym w Finlandii i nie tylko związany ze świętym Mikołajem.
  1. LAPONIA w Szwecji. To największy obszar chroniony dzikiej przyrody na skalę światową, pokrywający trzy potężne parki narodowe: Sarek, Stora Sjöfallet og Padjelanta. I tylko SZWEDZKI obszar chroniony Laponia znajduje się na World Heritage List Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
  1. LAPONIA to również potężny teren geograficzny rozciągający się na więcej niż 380 tysięcy km2 (czyli Polska z Litwą razem wzięta) na przestrzeni należącej do czterech państw: Rosji, Finlandii, Szwecji i Norwegii. W samej Norwegii rozciąga się teren Laponii na 2/3 całego kraju, bo właśnie tak rozłożone są tu Saamowie CZYLI RDZENNI MIESZKAŃCY SKANDYNAWII. To właśnie tutaj zamieszkują ogromne tereny i obszar ten nazywany jest przez nich samych Sapmi.

RDZENNI MIESZKAŃCY

Co ciekawe, archeolodzy twierdzą, że około osiem tysięcy lat temu na te tereny północnej Skandynawii przyszli pierwsi mieszkańcy, przybywając tu prosto z Azji, bo tu, na Północy, głównie w północnym Finnmarku –znaleźli pozostałości po pierwszych mieszkańcach, i były to głównie ich narzędzia. Tak naprawdę badacze do końca nie wiedzą, czy byli to Saamowie. Inni badacze twierdzą, że to dlatego Saamowie, wyróżniają się pod względem cech fizycznych od mieszkańców Skandynawii. Są niżsi, okrąglejsi, mają zazwyczaj ciemne oczy i włosy. A to po czym w ogóle poznać dzisiejszych Saamów, to fakt, że często też noszą własnoręcznie robione, z wełny lub ze skóry reniferów, buty, rękawice, grube czapki. W tłumie łatwo rozpoznać, takiego prawdziwego Saama nie tylko ze względu na wygląd, ale dlatego, że Saamowie mają bardzo wyrazisty temperament. O wiele bardziej wyrazisty niż na przykład Norwegowie. Nie boją używać się języka. I tutaj na północy w ogóle mówi się, że tam gdzie jest jeden Lapończyk, tam są dwa zdania.

Saamowie czy Lapończycy?

Nazwa Saamowie inaczej po polsku to Lapończycy, tym określeniem operuje się najczęściej w Polsce. Jednak nie polecam go używać z dwóch względów. Po pierwsze słowo „lapp” po szwedzku oznacza łatę. Co można na przykład tłumaczyć jako, przyszywani mieszkańcy danego kraju. Kiedyś, dawno temu oni niestety się tak czuli. I „lapp” tłumaczono bardziej dosadnie, czyli oznaczało to, że Lapończycy chodzili w starych, połatanych, brudnych ubraniach. Po polsku ta nazwa nie niesie ze sobą tak negatywnych uczuć, emocji i takiej ciężkości tego słowa, jednak wychodzę z założenia, że skoro oni sami na siebie mówią Saami folk, to lepiej używać tego określenia. Mnie zawsze  bardzo ciekawiło ilu tak naprawdę jest Saamów, ale ciężko jednoznacznie powiedzieć, jak duża jest ta populacja, bo tak naprawdę nikt tego nie wie. Według szacunków liczy się, że od około stu do stu dwudziestu, stu trzydziestu tysięcy osób na całym terytorium Sapmi to są właśnie Saamowie. Z czego w Norwegii szacuje się od czterdziestu do sześćdziesięciu tysięcy. Z tego obecnie najwięcej Saamów mieszka w stolicy kraju, czyli w Oslo. Dlatego niestety, ale na północy stanowią oni już mniejszość. Moja znajoma Birgit jest rdzenną Laponką, która przez pierwszych dwadzieścia lat życia z całą rodziną prowadziła koczowniczy tryb życia. Mieszkali w lavvu w czyli takim a`la namiocie coś na styl indiańskiego tipi, i przemieszczali się razem z całą swoją rodziną, z całym swoim dobytkiem, z reniferami, w poszukiwaniu idealnego miejsca z najlepszym jedzenie dla ich zwierząt. Birgit dopiero teraz osiedliła się wraz ze swoim mężem i dziećmi w Storjord, czyli tam gdzie znajduje się Centrum Parków Narodowych w Nordland

KUKSA

Co ciekawe kiedyś Birgit właśnie miała przy samym Centrum Parków Narodowych, właśnie taki swój mały sklepik z lapońskimi ubraniami. Z takimi rzeczami typowo lapońskimi, z gadżetami ręcznie robionymi, ze skórami z reniferów, z nożykami z tymi cudownymi drewnianymi kubkami – kuks, które u mnie możecie często widzieć na Instagramie. Ale właśnie ona powoli przeniosła sklep do samego centrum i tam też można zobaczyć ich typowe stroje ludowe, które po norwesku nazywają się kofte. I to właśnie dzięki naszej Birgit my zakochaliśmy się w Lapończykach, i to od niej dowiedzieliśmy się najwięcej, To też dzięki niej mamy trzy duże skóry z renifera, w sumie to dwie, bo dwie duże skóry Zdeno dostał odchodząc z tamtej pracy. Skóry z renifera to są najlepsze na świecie karimatki. Ta skóra z grubym futrem nie tylko śmierdzi zwierzyną ale genialnie grzeje i izoluje.

PRODUKTY

Również od Birgit mamy skórzaną, wyszywaną sakiewkę z motywem lapońskim, w której nosi się specjalną kawę bålkafe. Tę kawę przygotowuje się długo na ogniu więc ma ona o wiele, intensywniejszy smak. Lapończycy piją tę kawę, zrobioną na ogniu, włącznie ze specjalnym serem, żeby miała ona więcej minerałów i żeby czuli się dłużej nasyceni. Poza tym, popularne są saamskie nożyki, z ręcznie wykonanymi dekoracjami. My taki również dostaliśmy od Birgit. Bardzo zrobiony ze specjalnej, karłowatej brzozy, którą można dostać tylkona Północy. I to od niej w ogóle zawsze też kupujemy zarówno surowe mięso jak i suszone, właśnie wszystko z renifera, które sprawdza się, słuchajcie, idealnie na każdej wyprawie. I takie suszone mięso zjada się po prostu, z takim specjalnym chlebkiem polarnym na każdej jednej wycieczce. I słuchajcie, to mięso ogólnie jakbym miała porównać – nie da się porównać jego smaku to żadnego innego mięsa, bo jest to dzikie mięso. Smakuje bardzo dziwnie. Jest ono suszone i pozostawia po sobie specyficzny posmak dzikiego mięsa, ale co jest najważniejsze – tutaj podkreślić – to fakt, że jest to najzdrowsze mięso na świecie. Nie ma zdrowszego mięsa od mięsa z reniferów, które pasą się na tych łąkach wysoko w górach, jedzą świeżą trawę i mech, z dala od jakichkolwiek  zabrudzeń, w czystym powietrzu.

Sposób Saamów na zimno?

Dlaczego przy minus dwudziestu stopniach Saamowie noszą tylko adidasy? Podczas, gdy my marzniemy w najgrubszych butach i ubraniach. Bo wwysokie i grube buty, z taką sztywna podeszwą w zimie, powodują, że palce u nóg w ogóle się nie ruszają i przez to nogi zamarzają po pięciu minutach. Natomiast Saamowie polecają nosić adidasy, bo cała noga, włącznie z palcami rusza się, podczas gdy jest się w aktywności fizycznej, dlatego jest o wiele łatwiej utrzymać ciepło w dużym mrozie. Ciekawostką, jest również fakt, że jesienią zbiera się taką specjalną trawę, która nazywa się senegres po norwesku, po łacinie było to jakieś Caricetum vesicariae, a po polsku turzyca pęcherzykowata. To jest taka specjalna trawa, którą kiedyś ich przodkowie używali do tego, aby ogrzewać sobie stopy, bo niegdyś nie używało się skarpetek, ale tylko tej trawy, jako najlepsza forma izolacji od zimna i od mrozów.

DZIEDZICTWO

Birgit i Per-Nils mają trójkę dzieci. Najstarszy syn odziedziczył większość reniferów, a z nim też specjalnie terytorium, na którym się pasą. Nikt, kto przyjedzie z zewnątrz na północ , nie będąc Saamwm, nie może zacząć hodować reniferów, bo to dziczy się po rodzicach. Dostaje się w spadku po rodzinie. W dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest utrzymać się tylko z chowu reniferów, dlatego właśnie syn Birgit, w czasie, kiedy  renifery są wypuszczone w górach, pracuje sezonowo. Jest to ciężka praca więc dzisiejsza, lapońska młodzież bardzo często rezygnuje z dziedzictwa i często wyjeżdża do dużych miast w poszukiwaniu normalnej, stałej, dobrze płatnej pracy. Ciekawostką, że Lapończyków nie pyta się o to ile mają w posiadaniu reniferów. Jest to niezręczne i niegrzeczne pytanie, które można porównać do pytania Polaka o to, ile zarabia. Renifery to jest ich największy dobytek i oszczędności razem wzięte. I często oni sami też w ogóle nie wiedzą dokładnie ile ich mają.

TRYB ŻYCIA

Saamowie, dostosowują cały tryb życia do swoich reniferów i na przykład, potrafią się umówić na obiad i nie przyjść, bo wypadły im dodatkowe obowiązki przy  reniferach. Latem jak jest plus piętnaście stopni to Saamowie w ogóle nie pracują, bo dla nich jest za ciepło do pracy. Laponia jest największą i ostatnią krainą, gdzie tak naprawdę jest jeszcze praktykowany taki spęd wielkich stad zwierząt, czyli tych reniferów. Ale poza tymi Saamami, którzy zajmowali się reniferami i byli nomadami, byli również Saamowie, którzy mieszkali przy samym wybrzeżu i żyli głównie z połowów, łowili ryby – oczywiście tylko na swoje potrzeby, bo nie łowili ich więcej. Albo na przykład Saamowie górscy, którzy mieszkali wysoko w górach i zajmowali się zbieractwem grzybów, roślin, owoców leśnych, jakichś ziół i polowali oczywiście na dzikie zwierzęta, łowiąc też ryby w jeziorach.

JUŻ WKRÓTCE WIĘCEJ INFO!

Po więcej informacji zapraszam na część druga wpisu o Saamach oraz podcast poświęcony Saamom!

Posluchaj na SOUNDCLOUD

SPOTIFY

iTUNES

PODTAIL

ZOBACZ FILMIK NA YOUTUBE